# 41
Jest jesiennie, wstrętnie i depresyjnie. I czuję się, jakby był już koniec wakacji, których wprawdzie i tak nie mam, whatever. Z tego wszystkiego łyknęłam dzisiaj Microgynon zamiast Ibupromu, chociaż nie wiem, które z nas było lepsze - Kriczr wlał sobie syrop owocowy do kawy.
Muszę się streszczać, bo jakiś wirus w komputerze pokazuje mi okienko z odliczaniem, a kiedy czas się kończy - wyłącza mi komputer, co się pewnie niebawem stanie.
Mam do przeczytania jeszcze siedem książek, a w Merlinie, w przechowalni uzbierało mi się znowu zakupów na półtorej stówy... I jeszcze Pamiętnik Laury Palmer, i jeszcze Świat Książki niedługo...
Czy mogłabym prosić jakieś dofinansowanie od Ministerstwa Edukacji? Nie żeby od razu drugą pensję, ale pół by wystarczyło. Uprzejmie prosiłabym o przelanie odpowiedniej kwoty na mój rachunek bankowy. Sękju.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz